wtorek, 15 stycznia 2019

Przepis na szczęście

Przepis na szczęście? Są tacy, co już go znają! To artykuł, który znalazłam w styczniowym Poradniku Domowym. Masz wrażenie, że codzienność coraz bardziej Cię przytłacza? Czujesz, jak z każdym rokiem ulatuje z Ciebie cząstka optymistki, którą dawniej byłaś? To artykuł dla Ciebie :) Zdaniem Hellen Russel, autorki Atlasu szczęścia zamiast zadręczać się problemami, lepiej działać, wzorując się na społeczeństwach, które od wieków praktykują pozytywne metody radzenia sobie z codziennymi trudnościami.

Bądź "juggad" czyli pomysłowa i przedsiębiorcza jak Hinduska, która nie rozpamiętuje swojej trudnej sytuacji, ponieważ nie ma na to czasu. To na niej spoczywa odpowiedzialność za całą rodzinę, w tym także często rodziców męża, więc zdobywanie nowych umiejętności i szukanie rozwiązań, to jej codzienność. "Juggad" jest synonimem zręcznej improwizacji, jak najlepszego wykorzystywania okoliczności i cech charakteru.

"Ubuntu" w wolnym tłumaczeniu oznacza, że ja znajduję wartość w tobie, a ty we mnie. To podejście do życia zakłada, że wszyscy świadomie czy nie, wzajemnie na siebie wpływamy. Mieszkanki RPA wiedzą, że ich dobre samopoczucie zależy w równym stopniu od nich samych, co od dobrych relacji z otoczeniem - rodziną, znajomymi a także obcymi ludźmi. 

Nie możesz patrzeć na siebie w lustrze? Ogarnia cię smutek na widok zmieniającego się z upływem lat ciała? W takich chwilach Japonki odwołują się do kultywowanego w ich kulturze "wabi-sabi", co oznacza docenianie rzeczy takimi jakie są i podziwianie piękna ukrytego w niedoskonałościach. Zmarszczki czy ślady po ciążach są częścią ich życia, więc noszą je z godnością. Japonia słynie z długowieczności - seniorka nie jest dla nich bezużyteczną staruszką, a człowiekiem z historią, darzonym szacunkiem.

Przytłacza cię nadmiar obowiązków? Masz wrażenie, że w codziennym harmonogramie zajęć nie ma miejsca na twoje potrzeby i przyjemności? Stosuj duńskie "arbejdsglæde", czyli szczęście w pracy. Każda czynność, choćby służyła najbardziej szczytnemu celowi powinna mieć granice. Dunka, czując znużenie w pracy, nie parzy sobie kolejnej kawy, lecz robi konstruktywną dla umysłu przerwę. Wychodzi na krótki spacer, choćby dookoła biurowca, je niewielki lunch w kafejce obok. Do domu wraca rowerem, gdy korzysta z komunikacji miejskiej wysiada przystanek wcześniej. Dba o czas dla rodziny równie mocno, jak o chwile dla przyjaciół i dla siebie. Z powodu obowiązków nie rezygnuje z przyjemności, bo wie, że tylko wypoczęta może pracować dobrze.
 "Dolce far niente" - błogie lenistwo - zgodnie z włoską tradycją powinno być uprawiane codziennie po godzinie 17. To czas przeznaczony na nicnierobienie, regenerację i żadnej Włoszce nie przyjdzie wtedy do głowy sprawdzanie wiadomości, przeglądanie swojego profilu na Facebooku czy sprzątanie mieszkania. Idź za ich przykładem i nie rezygnuj z tych chwil, nawet, jeśli miałabyś zacząć swój relaks dopiero po godzinie 20.