poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Zero Waste

Skupisko odpadów utworzone przez prądy oceaniczne w północnej części Oceanu Spokojnego dryfujące między Kalifornią a Hawajami wciąż się powiększa i obecnie jest pięć razy większe od terytorium Polski - czytamy we wrześniowym numerze Be Active. Szacowana masa tej "plamy" wynosi 45 - 129 tysięcy ton, ma ona powierzchnię aż 1,6 milionów kilometrów kwadratowych i jest zbudowana prawie w stu procentach z tworzyw sztucznych, które pod wpływem światła rozkładają się na pył pochłaniany przez morskie organizmy. Łączna ilość plastiku wyprodukowanego po II wojnie światowej wystarczyłaby na owinięcie folią całej kuli ziemskiej. Każdy skrawek naszej planety został skażony plastikowymi odpadami. Szacuje się, że od 1950 roku na świecie wytworzono miliardy ton plastiku. Odpady stają się zagrożeniem nie tylko dla morskich stworzeń, ale i dla nas samych.

Masowa produkcja plastiku - cudownego tworzywa, które miało świadczyć o postępie i ludzkiej pomysłowości i zastąpić wyczerpujące się surowce pochodzenia naturalnego - doprowadziła nas na skraj katastrofy ekologicznej. I choć plastik w wielu gałęziach przemysłu czy medycyny jest nieodzowny, to ten wykorzystywany przez ludzi na co dzień stał się globalnym przekleństwem. Do 2015 roku wyprodukowano ponad 8 miliardów ton tworzyw sztucznych, z czego ponad 6 miliardów ton stało się odpadami.  To o wiele więcej od masy ludności zamieszkującej całą Ziemię, którą szczuje się na około 5 miliardów ton.

Nie jesteśmy wystarczająco wyedukowani w kwestiach związanych ze środowiskiem - uważa Michał Paca, ekspert branży gospodarki odpadami. Uczy się nas głównie o rozwiązaniach "z końca rury", czyli np. segregowaniu odpadów, co daje swego rodzaju rozgrzeszenie, ale nie wpływa na zmianę stylu życia. Bardziej właściwe byłoby uczenie, jak nie wytwarzać odpadów.

W koncepcji Zero Waste kluczowe jest zapobieganie powstawaniu odpadów przez podążanie za 5R: Refuse, Reuse, Reduce, Recycle, Rot (odmawiaj, użyj ponownie, redukuj,  przetwarzaj, kompostuj). Chodzi między innymi o odmawianie sobie tego, co jest zbędne, zredukowanie zakupów do tego, co naprawdę potrzebne, używanie produktów wielokrotnego użytku, recykling i kompostowanie.

Pod koniec maja br. Komisja Europejska ogłosiła, że pracuje nad zakazem wprowadzania do obrotu w krajach UE, plastikowych słomek, sztućców i patyczków kosmetycznych, aby wymusić stosowanie biodegradowalnych zamienników i ograniczyć powstawanie najbardziej problematycznych i szkodliwych odpadów. W San Francisco już od kilku lat jest zakaz używania plastikowych torebek, butelek, sztućców i talerzy. Podobne kroki podejmowane są na całym świecie - decydują się na nie kraje albo poszczególne miasta. Zmienia się też postępowanie przedsiębiorców.

Większość tlenu w atmosferze produkowana jest przez ekosystem oceanów. Według raportu przygotowanego na szczyt gospodarczy w Davos 2016, w 2050 roku w oceanach będzie więcej plastiku niż ryb. Kupując produkty jednorazowe, które za chwilę wyrzucimy, w zasadzie kupujemy odpady, a potem raz jeszcze płacimy za ich odbiór i utylizację.

Jak przejść na zieloną stronę mocy? Praktyczne poszanowanie środowiska to niemarnowanie wody, oszczędzanie energii, nietworzenie niepotrzebnych odpadów. To ochrona bioróżnorodności. Bardzo ważne, by nie marnować jedzenia, bo do jego produkcji wykorzystywane są olbrzymie ilości wody i energii. Marnując jedzenie, marnujemy także bardzo dużo naszych pieniędzy. W przypadku mody, czy też designu w ogóle, dobrym pomysłem wydaje się kupowanie mniej, a lepszej jakości rzeczy, które będą dłużej nam służyły i szukanie alternatywy dla sieciówek i fast fashion. Na szczęście coraz częściej powstają przedsiębiorstwa oferujące unikatowe ubrania, wytwarzane w małych seriach z poszanowaniem zasad ochrony środowiska i zwracające uwagę na kwestie społeczne.

Dobrym rozwiązaniem jest własnoręczne szycie czy przerabianie ubrań, robienie zakupów w sklepach vintage czy zwykłych "ciucholandach".  Wybierając jeansy z secondhandu oszczędzimy wodę, która wystarczy jednemu człowiekowi na 13 lat. Zastanówmy się, zanim coś kupimy, przemyślmy, czy dana rzecz jest nam faktycznie potrzebna, czy jest dobrej jakości, trwała i wyprodukowana etycznie. Nie przynośmy śmieci do domu. Metalowa puszka rozkłada się od 10 do 100 lat. Foliowa torebka rozkłada się od 100 do 400 lat, a butelka PET nawet do 1000 lat. Zakupy róbmy z listą niezbędnych produktów, z własnymi opakowaniami i torbami. Wybierajmy produkty niepakowane, od lokalnych dostawców, z wiadomego i sprawdzonego źródła ...

6 komentarzy:

  1. Podpisuje sie pod Twoim postem dwiema rekoma. Zmiany klimatyczne spowodowane ociepleniem globalnym juz sa odczuwalne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam czasy kiedy zachwycaliśmy się napojami w plastikach i reklamówkami a tu okazuje się, że nie było czym. Ludzie coś wymyślą nie do końca myśląc. Jedzenia nie marnuję, to moja główna zasada. Pięknie wyglądasz...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo już czytałam/słyszałam o Zero Waste. Wprawdzie nie wdrożyłam tego w życie na 100%, ale staram się jednak powoli coś zmieniać na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy temat poruszyłaś. Też niedawno o tym czytałam. Plastikowa katastrofa ekologiczna chyba najbardziej zanieczyszcza naszą planetę. Większość ludzi nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy post, który porusza bardzo ważny problem. W bieli wyglądasz cudownie Jolu :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ważny post i problem.
    Ślicznie Ci w bieli.
    Pozdrawiam Cię słonecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że do mnie zaglądacie i zostawiacie komentarze i opinie. Czytam je zawsze i zawsze zaglądam do Autora komentarza, przy okazji dzieląc się swoimi uwagami. Miło mi, że dodajecie mnie do obserwowanych i piszecie sympatyczne e-maile, za co również serdecznie dziękuję. Pozdrawiam Jolanta Strażyc