niedziela, 12 lipca 2015

Czerwone Wierchy


Pasja to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu człowieka. Warto mieć jakieś zainteresowania, nie ma wtedy czasu na smutki czy choroby. Jedną z moich pasji jest chodzenie po górach – szczególną miłością darzę Tatry. Jest w nich coś co mnie fascynuje. Zapominam tam o wszystkich problemach. Obcując z górską przyrodą czuję się naprawdę szczęśliwa ...


Czasami wspinając się myślę sobie – po co się tak męczę?  Męczę się dla widoku, który zobaczę ze szczytu, dla ciszy oraz radości z pokonania własnej słabości ... 


Będąc kiedyś w pustelni św. Brata Alberta  na Kalatówkach,  przeczytałam piękne słowa:

„Góry oczyszczają i wymagają oczyszczenia, oczyszczają z pychy.

Góry oczyszczają z egoizmu i samolubstwa.
Góry stanowią wspaniały teren zdobywania ...




Góry uczą szukania. I uczą cierpliwości, wierności w szukaniu.
Oczyszczają z egoizmu, gdy trzeba się dzielić kawałkiem chleba czy kostką cukru, lub gdy trzeba rezygnować z własnych planów, by ratować drugiego często nieznanego człowieka ...



Człowiekiem gór nie jest ten, który umie i lubi chodzić po górach, ale ten, który górami potrafi żyć w dolinach, gdy człowiek czuje się jak karzeł wobec ogromu gór i gdy poznając samego siebie, swoje wnętrze, swoje możliwości, swoją niewystarczalność, zdobywa krok za krokiem jedną z najcenniejszych cech ludzkich – pokorę, która zdobyta w górach, potem owocuje w dolinach ...



Właśnie wtedy, kiedy na pytanie, po co chodzisz po górach, jesteś zakłopotany i nie wiesz co odpowiedzieć, to właśnie wtedy dajesz dowód, że szukasz nieznanego”.